I ZNOWU CI NAUCZYCIELE, CZYLI KABARET ZWANY ZDALNĄ EDUKACJĄ

Kabaret pod tytułem „Zdalne Nauczanie”

Reżyseria: Ministerstwo Edukacji Narodowej

Występują: Nauczyciele, Rodzice, Uczniowie

Scenariusz: Życie

 

To było do przewidzenia. Wszak My, Polacy, pospolite ruszenie mamy we krwi.

Jeden z mieczem, drugi z kosą, trzeci dzierży muszkiet, czwarty widły.

To tak jak w tym dzisiejszym kabarecie: jeden ma Librusa, drugi ma Vulcana, trzeci używa What’s Up-a, czwarty messangera, piąty Mobidziennik, szósty zna Power Pointa, siódmy używa maila, ósmy sms-a.

 

MEN zarządziło zdalne nauczanie.

 

Na czym miałoby ono polegać – no tego nie wie nikt. Niejasne wytyczne, brak procedur nauczania, brak jednolitych zasobów dydaktycznych, brak sprzętu, brak kwalifikacji u nauczycieli i u rodziców.

To trochę tak jakbyśmy przyszli na dworzec wsiedli do pociągu i zapytali „dokąd on jedzie?”, bo przecież my do Nowego Jorku się wybieramy.

 

Akt I

 

Oprogramowanie

 

Kilkanaście różnych programów, edytorów, aplikacji – dobrze, że w większości są darmowe i że ktoś potrafi je w ogóle zainstalować, oczywiście, jeżeli posiada odpowiedni sprzęt.

To jest kabaret: ciekawe, ile osób korzysta z legalnego oprogramowania, bo jeżeli jest nielegalne to nie powinno się z niego korzystać, a nauczyciele powinni być pierwszymi, którzy będą to zgłaszać.

  • Czy MEN wyposażyło nauczycieli i uczniów w legalne oprogramowanie?
  • Czy MEN wskazało, z których programów należy korzystać?
  • Czy MEN opracowało standardy komunikacji pomiędzy nauczycielem a uczniem?

 

„U nas lekcja się odbyła, ale nie wszyscy się załapali, bo na messenger może uczestniczyć w czacie wideo tylko 8 osób i rodzice sami sobie dzwonili robiąc zamieszanie”

„U nas klasa 4 i zero lekcji online. W librusie dostajemy maile z listą zadań do zrobienia i przesłania zdjęć zrobionych zadań nauczycielowi. Tylko jeden nauczyciel przesyła materiał opracowany w power point.” 

„U nas nauczyciele tworzą classroomy na gmailu, ale póki co tylko najstarsza córka ma na nim lekcje z polskiego. Reszta na razie jest zadawana przez dziennik, podawane linki do epodrecznikow, trzeba ćw. wykonać do zeszytu i przesyłać zdjęcia zrobionych lekcji.”

„U mojej córki Pani będzie robić lekcje na Discordzie – klasa 5.
U syna – klasa 2 – Pani Wychowaczyni nie ogarnia internetu i wysyła SMS z informacją, co mamy zrobić w książkach.”

„Problem rozwiązuje system obrany przez szkołę mojego dziecka, a równocześnie miejsce mojej pracy 😉 Każdy nauczyciel zakłada dla uczniów classroom i przez niego tworzy spotkanie online na meet google, bardzo łatwe w obsłudze, a można z uczniami zrobić lekcję i wyjaśnić wszelkie wątpliwości… Jak ktoś ma problem z dostępem o danej godzinie, to kontaktuje się z n-lem na konsultacji w wyznaczonej godzinie… Można? Można”

 

Akt II

 

Podstawa programowa

 

 

Nie da się realizować obecnej podstawy programowej, która jest przestarzała i przeładowana, przez internet, wysyłając dzieciom linki do filmików na You Tube.

A jak się nie da, a MEN wymaga, to się zaczyna wymyślanie – i tak każdy nauczyciel wymyśla sobie po swojemu: jeden zadaje naukę gry na flecie, drugi prosi o posłuchanie Mozarta, jeden przesyła zestaw ćwiczeń do wykonania w domu, drugi zadaje pracę pisemną z zajęć na basenie, jeden zadaje do napisanie program gry komputerowej, drugi zadaje wykonanie plakatu na zajęcia z informatyki.

  • Czy MEN przeszkoliło nauczycieli w temacie sposobu prowadzenia zajęć przez internet?
  • Czy MEN ułożyło program zdalnego kształcenia?
  • Czy MEN przygotowało jednolite zasoby materiałowe dla wszystkich nauczycieli w Polsce?

„u nas zdalna edukacja wygląda że nauczyciele zadają zadania i tyle A rodzic ma wytłumaczyć zrobić zdjęcie i wysłać na maila”

„…co nie znaczy, że dzieci mają czekać przed komputerem kilka godzin na nauczyciela, który nie dostosował się do planu. Wysyłanie zadań o północy z nakazem odrobienia na 9 rano to jest chore! Zresztą, zdalne nauczanie nie powinno polegać tylko na zadawaniu zadań bez uprzedniego wytłumaczenia materiału.”

„W szkole syna na razie nie wiadomo, jak ma to wyglądać. Informacja od nauczyciela- bądźcie cały dzień zalogowani na Librus – No i udało się ok 11.. U córki w szkole średniej mają w ciągu 24 h odczytać wiadomość nauczyciela, wówczas liczy się im obecność w danym dniu.”

Akt III

Infrastruktura

Nie da się prowadzić tak zaawansowanych technologicznie projektów jak zdalne nauczanie bez odpowiedniej infrastruktury internetowej i sprzętowej.

16% Polaków wciąż nie ma dostępu do internetu. W dużej ilości wsi zasięgi sieci są bardzo słabe i internet „chodzi” bardzo wolno, co praktycznie uniemożliwia prowadzenie lekcji online.

Pominięcie zagadnienia dostępu do internetu, czy komputera jest niczym innym, jak złamaniem Konstytucji – jest to uniemożliwienie równego dostępu do edukacji.

Tak, tak, wiem, 500+ – bierzesz? To kup dziecku komputer.

Ok. to weźmy poniższy przykład: dwoje nauczycieli, dwójka dzieci w wieku szkolnym – trzeba kupić 4 komputery. Z czego? Z nauczycielskiej pensji? A gdzie je postawić w 2 pokojowym, wynajętym mieszkanku?

Naprawdę mało znam rodzin, w których każdy ma swój komputer.

Ale i tak najzabawniej jest z nauczycielami: muszą pracować na swoim sprzęcie, mają zapewnić sobie internet i miejsce do pracy.

To tak jakby sekretarka musiałaby przychodzić do pracy z własnym laptopem, żeby obsługiwać firmowe maile, kierowca przyjeżdżać swoim samochodem, a robotnik budowlany przychodzić ze swoją łopatą. Nieodpłatnie oczywiście.

Normalnie, 99% ludzi nie dałaby skorzystać pracodawcy nawet ze swojego telefonu.

 

  • Czy MEN zapewniło każdemu uczniowi dostęp do internetu?
  • Czy MEN zapewniło każdemu uczniowi komputer, tableta albo smartfona w celu prowadzenia zdalnej edukacji?
  • Czy MEN zapewniło wszystkim uczniom równy dostęp do edukacji?
  • Czy MEN zapewniło wszystkim nauczycielom godne warunki pracy i środki do prowadzenia zdalnej edukacji?

„No chuj mnie strzela. Wczoraj pytanie o sprzęt. Zgłaszam że brak. Popołudniu podali lekcje. Z informatyki zadane prace w programach baltie czy coś. Gdzie mam sobie to zainstalować? Internet ograniczony więc.. Praca na ocenę dodam. Żart kurwa roku. Gówno z tego będzie. Dyskryminacja i nic więcej. Ani rząd ani szkoły ani szpitale nie dają rady ????
Jak żyć????”

„Jestem jednocześnie mamą 14 i 6 latka i nauczycielem, mąż także. Każdy ma coś zadane, my pracujemy zdalnie… jakoś musimy dac radę… ale od komputera prawie nie odchodze ???”

„Nie działa librus ani vulcan. Tak to jest, jak chce się przeskoczyć z XIX do XXI wieku w kilka dni.”

„Ja od rana to na dziennik się wogole zalogować nie mogłam… A ja pytam kiedy mają odbierać wiadomości te mamy które pracują???….”

„W pełni gotowi zasiedliśmy dziś rano z moim 12 latkiem do Vulcana….error…i skończyło się zdalne nauczanie. …”

„A u nas działa wszystko. Plan lekcji on line na ten tydzień przedstawiony i realizowany. Dwie różne szkoły dwie różne platformy.”

„U nas część rodziców dostaje zadania część nie librus nie wydala, wychowawczyni udostępniła uczniom dyski google ale Nie wszyscy ogarniamy jak to działa dokładnie część rodziców ma tam zadania inni znowu nie Pani wczoraj napisała że też nie bardzo ogarnia żeby  wprowadzić coś takiego to trzeba miesięcy A nie dni ( pomijam już kwestie sprzętu). Wychowawczyni stara się ogarnąć naukę dla dzieci bez Internetu.”

„Dokładnie taka sama sytuacja u mojego piątoklasisty. Od 8 odbyła się jedna lekcja, potem na kolejnej nauczyciel się nie pojawił, a potem Librus padł.  To tyle wrażeń na dziś.  Ciekawe co przyniesie jutro”

„Śmiech przez łzy. Opracowałam materiał, zadania, quizy. Wysłałam kody. W dzienniku informacja, że każdy dostał wiadomość. A kilka osób już mi zgłosiło, że nie doszła wiadomość z kodem do classroom.” 

„Nie da się dzisiaj zalogować na nic, sieć przeciążona. Chciałam się połączyć z uczniami ale się nie da. Zresztą mając też dzieci szkolne i 1,5 roczne chore i ciągle płaczące- kiepsko to widzę. Trzeba ich zamknąć chyba w piwnicy żeby zorganizować lekcje online”

„A GPE działa i dzis wszyscy w mojej szkole przeprowadzili lekcje online, przy prawie 100% frekwencji dzieci. Da się.”

„U nas już po lekcji, raczej taka pogadanka, dzieci się tylko ucieszyły, że się widzą. Pani internet rwał się odrobinę, ale cóż… pogadali, pani będzie zadawał na maila”

„A ja właśnie miałam wszystkie lekcje zdalnie dzięki DISCORD..i dzieciaki zaangażowane i tak trochę inaczej niż zawsze…i od razu zaznaczę że mieszkam na wsi i daliśmy radę…co nie zmienia faktu że dzienniki niestety nie podołał?‍♀️…boli mnie nagonka rodziców na nauczycieli jak zawsze każdy z Nas został postawiony przed faktem dokonanym nikt nas o zdanie nie pytał…to że nie działa sprzęt nie jest winą nauczyciela…”

„No cóż ja już siedzę dwie godziny jako nauczyciel i do dziennika zalogować się nie idzie , to samo moja siostra nauczycielka w innej szkole . Tak to działa . Idę do apteki po positivum” 

„Właśnie przed chwilą miałam odwiedziny pani od matematyki ,jestem w szoku ?jaka to kwarantanna jak nauczyciel jeździ od domu do domu ??”

„Dzienniki dziś padły. I Librus, I Vulcan. Leżały i kwiczały… Podobnie wiele innych serwerów, gdy nagle na nie weszły setki tysięcy osób. Bo tak właśnie nasz kraj jest „przygotowany”…”

„U nas też Librus jest tak przeciążony, że zalogowanie graniczy z cudem. Pewnie koło 19 sytuacja się poprawi ale co to za pora na naukę ?”

„U nas serwer padł. Do tego nie wszystkie dzieci daly radę się zalogować a nauczyciel sprawdzał obecność ?‍♀️”

Dodam ze mega lagi zakłócenia a dźwięki jak z egzorcyzmów ???????

„U nas klasa 6 osób udało się.”

„Mobidziennik też padł, tak będzie niestety, bo serwery są przeciążone.”

 

 

Akt IV

Nauczyciele

 

Przychodzi Czesiek do roboty na budowę. Ze swoją kielnią i swoją zaprawą. Prąd do betoniarki (też swojej) również musi sobie zorganizować. Szef mówi: robota jest, trzeba zbudować czteropiętrowy blok mieszkalny. Co prawda nie ma żadnego projektu, żadnych planów, ale przecież dasz radę, prawda? Firma cię potrzebuje! Inaczej zbankrutujemy i będziesz sobie musiał szukać roboty.

W takiej właśnie sytuacji zostali postawieni nauczyciele: mają zrobić „coś” z niczego, przy czym nikt nie ma pojęcia, jak to „coś” ma wyglądać.

Wszystko po to, że rząd mógł przed wyborami powiedzieć: epidemia? Nie ma problemu, wprowadzimy zdalną edukację – w trzy dni – jesteśmy przecież najlepszym rządem na świecie, a premierem jest Mateusz Morawiecki, nawet Chuck Norris mu się kłania.

Niestety część nauczycieli potraktowała to polecenie poważnie i zaczęli „budować”. I sypnęły się prace pisemne w WF, nauki gry na flecie i tym podobne bzdury.

Niestety nauczyciele pokazali, że można być kreatywnym i wymyślać różne ciekawe sposoby prowadzenia zajęć – wielka tyko szkoda, że do tej pory tego nie robili.

Chociaż większa chyba szkoda, że kreatywność się skończy wraz z wirusem.

 

„Najbardziej w tym wszystkim szkoda mi tych biednych nauczycieli, ktorzy zostali bez wsparcia, pozostawieni sami sobie i oceniani przez wszystkich dookoła… A prawda jest taka, że zafundował nam to MEN, nie nauczyciele. Oni są tylko narzędziem w rękach jaśnie nam panujących… ?Ech… Szkoda gadać…”

„Moja córka jest już dziś po lekcji historii a za chwilę kończy Język Polski. Byłam pełna obaw, ale widzę że nauczyciele inf przez ostatnie dni robili wszystko żeby lekcje przeszły gładko…”

„U nas to samo… linki od nauczycieli zaczynają napływać koło 12 godz. Od wczoraj nowy podział lekcji ale wydaje mi się że nie wszyscy nauczyciele o tym wiedzą..”

„A czy komuś przyszło na myśl, że nauczyciel wysyła materiały/zadania/różnego rodzaju wiadomości w godzinach nocnych, bo po prostu doba jest dla niego za krótka? Są nauczyciele, którzy uczą w 12 klasach…”

 
„12 klas po 25 uczniów i jeszcze różne poziomy. Ile trzeba przygotować i ile zadań wysłać?”

„Jestem jednocześnie mamą 14 i 6 latka i nauczycielem, mąż także. Każdy ma coś zadane, my pracujemy zdalnie… jakoś musimy dac radę… ale od komputera prawie nie odchodze ???”

„A ja jestem nauczycielką i czekam wraz z moimi dziećmi na to kiedy skończy się wirus lub oczywiście „przycichnie” i to jest dla nas najważniejsze. Reszta się ułoży. Szkoła jak była tak będzie, a najważniejsi są w niej zdrowi i uśmiechięci ludzie zarówno nauczyciele jak i uczniowie. Nic się nie stanie jeśli wrócimy w czerwcu (mam nadzieję, że to najszybsza ewentualność bo wcześniej to zabójstwo) i wystawimy wszystkim super oceny:)))

„I wszyscy winą obarczają nauczycieli?”

 

 

Akt V

Rodzice

 

To rodzice są w najgorszej sytuacji. Większość rodziców pracuje i po prostu nie ma czasu na zabawę w pseudo-zdalną edukację, która polega na tym, że muszą dziecku wytłumaczyć materiał, wydrukować materiały, kupić i zainstalować nowe oprogramowanie, nauczyć się jego obsługi, odebrać wiadomości od nauczycieli, zalogować się do dzienników, i odesłać materiały do szkoły.

Większość rodziców nie umie pomóc swoim dzieciom w nauce, nie mówiąc już o tłumaczeniu nowego materiału: polski, matma, muza, fiza, chemia. Serio?

Kiedy? W jaki sposób?

I oczywiście nikt im za to nie zapłaci. A nauczyciele dostaną swoje pensje tak, jakby to oni uczyli dzieci.

I tu powracamy ze wszystkimi powyższymi pytaniami do MEN.

„…lekcje miały być wg planu a był tylko j angielski…. Ja w pracy (nie zdalnej) w stresie czy syn monituje na bieżąco edziennik…”

 

„U nas też się nauczyciel nie pojawił ale podać lekcje o 23.40 zdążył z dopiskiem że trzeba odrobić do 9.00 rano .?nie rozumiem tej edukacji co teraz dzieci mają być dostępne online 24 na dobę bo nauczycielom się przypomni w nocy że coś powinni zadać?”

„U nas wczoraj pani nie pojawiła się na lekcji ?.. Ciekawe kto wystawi jej zwolnienie ??”

„Dzisiaj już 20 minut czekają na Pana od matematyki ?”

 

Akt IV

MEN

 

MEN całkiem odpłynęło: postanowili zdobyć Mount Everest zimą w japonkach, ubrani w stringi i wyposażeni w ręcznik plażowy, okulary przeciwsłoneczne i parawan.

Tak naprawdę to właśnie MEN odpowiada za ten cały bałagan: w oprogramowaniu, metodach nauczania, niewydolnej infrastrukturze, frustrację nauczycieli i rodziców, zagubienie uczniów.

I po co to? Wszystko dla doraźnych korzyści politycznych. Hańba!

A wystarczyło tylko zakończyć edukację, wznowić ją, kiedy zakończy się epidemia, zaległy materiał odrobić w soboty lub w wakacje.

Epidemia koronawirusa jest obciążeniem dla nas wszystkich, dlatego wszyscy solidarnie musimy przyjąć na klatę jej konsekwencje: MEN, rodzice, nauczyciele, uczniowie.

 

„I jak słyszę wczoraj wywód jakiegoś mega mądrego Pana od edukacji który twierdzi że wszystko jest pięknie i jesteśmy przygotowani i kadra jest kompetentna i wszyscy są przeszkoleni i przygotowani i nawet natury i egzaminy można przecież przeprowadzić online i że raptem 5% ludzi ma jakieś uwagi i skargi do kuratorium na obecny stan edukacji to mnie krew zalewa…”

„Wszystko co możliwe, jest przeciążone. Łącznie z e-dziennikami. 
Nikt nie był na to przygotowany….
Oczywiście oprócz Ministerstwa, oni zawsze na wszystko są przygotowani. I niech tak sobie myślą”

„Kolejny nie,praktyczny i nieprzemyślany pomysł MEN a nauczyciele odbywają cięgi od wzburzonych rodziców”

„Farsa to mało powiedziane…. rzucili pomysłem, a wy nauczyciele, rodzice i dzieci martwcie się! Dra mat!”

„Wczoraj było nauczanie, o 12. Dla klas 1-3. Pani Z MEN pokazywała jak dmuchać ryż na talerzu przez słomkę?‍♀️?‍♀️?‍♀️”

I taka właśnie ta zdalna edukacja. Dmuchanie ryżu przez słomkę. Czysty kabaret, tylko mało zabawny.

*Wszystkie cytaty – pisownia oryginalna

 

 

Udostępnij: