Parę lat temu byłem w Sankt Petersburgu w Dniu Zwycięstwa (09 maja) – jest to dzień bardzo ważny dla Rosjan, mają oczywiście swoje „święto odzyskania niepodległości” – uwaga! Od Polski – ale wszyscy traktują je po prostu jak dzień wolny od pracy. Za to 9-tego maja wszyscy świętują: ulice pełne są rodzin z dziećmi, wszyscy dumnie trzymają flagi obserwując pokazy samolotów bojowych, okrętów i defiladę organizowane przez władze.

 

Miałem okazję uczestniczyć również w obchodach Dnia Niepodległości Ukrainy (24 sierpnia) – znowu: defilada (dużo skromniejsza oczywiście) i pełno uśmiechniętych ludzi na ulicach.

 

Celowo nie wspomnę tutaj o Stanach Zjednoczonych, bo tam Dzień Niepodległości jest naprawdę wielkim narodowym i radosnym świętem (i nie nic się nie zmieniło od przegranych przez Trumpa wyborów).

 

Polska bardzo wiele wycierpiała przez wieki, zaczynając od Potopu Szwedzkiego, przez rozbiory, I i II Wojnę Światową, a kończąc na okresie komunizmu (który de facto był czymś w rodzaju rozbioru) i dlatego to właśnie my, Polacy, powinniśmy się najbardziej cieszyć w dniu naszego Święta Niepodległości.

 

Niestety nie umiemy. Nie wiem dlaczego. Może to wpływ pogody? A może taka jest nasza cecha narodowa?

 

Zamiast świętować robimy to, co najlepiej potrafimy: kłócimy się – spory, oskarżenia, kontrmanifestacje, kontr-zgromadzenia, naziści, aktywiści, bijatyki, wandalizm, politycy wykorzystujący ten dzień do jeszcze większego pogłębiania podziałów.

 

Piszę ten tekst będąc w Singapurze. Tutaj dzień niepodległości obchodzi się 9-tego sierpnia.

Singapur jest dla mnie miastem przyszłości: mieszają się tutaj wszystkie narodowości świata, zgodnie żyją ze sobą wyznawcy dziesiątków przeróżnych religii, w tym: buddyzmu, chrześcijaństwa i islamu, nie ma tutaj gwałtów, napadów, przemocy.

To państwo – miasto liczy 6 milionów mieszkańców upchniętych na stosunkowo małej przestrzeni – taka biblijna wieża Babel.

Poszanowanie dla własnego kraju i panującego w nim prawa (ostrego, ale niezbędnego do ustalenia ścisłych zasad współżycia, przy tak zróżnicowanym społeczeństwie) spowodowały, że jest to jedno z najbogatszych, najbardziej rozwiniętych i nowoczesnych miejsc na Ziemi.

W Dniu Niepodległości władze urządzają wielkie święto, ulice zapełniają się biało – czerwonymi barwami oraz rozradowanymi ludźmi o wszystkich odcieniach koloru skóry, przeróżnych przekonaniach i światopoglądzie.

Tak się zastanawiam – dlaczego u nas tak nie może być? Dlaczego nie możemy odłożyć na bok: podziałów, kłótni, ideologii i na początek świętować razem podczas wielkiej fety zorganizowanej np. przez Prezydenta? A później stanąć ramię w ramię i budować Polskę: silną, przyjazną, otwartą, nowoczesną, taką dla wszystkich obywateli, taką jaką była Rzeczpospolita w XVI wieku.

 

Udostępnij: